dr Anna Knapińska
Socjolożka i ekspertka do spraw polityki naukowej, pracuje jako adiunktka w Ośrodku Przetwarzania Informacji – Państwowym Instytucie Badawczym w Warszawie. Jej zainteresowania naukowe obejmują transformację polskiego sektora B+R oraz udział kobiet w badaniach naukowych, w szczególności STEM. W swojej pracy wykorzystuje narzędzia analityczne do poprawy jakości danych i wspierania decyzji dotyczących polityki naukowej. W europejskim projekcie GENDERACTIONplus koordynowała wdrożenie dashboardu zawierającego interaktywne raporty prezentujące statystyki dotyczące udziału kobiet w europejskim sektorze B+R. Od wielu lat jest korespondentką statystyczną dla Polski w raportach She Figures, publikowanych przez Komisję Europejską.
Dlaczego równość płci w nauce i innowacjach jest dla Pani ważna? Czy postrzega ją Pani wyłącznie jako wymóg formalny w projektach, czy raczej jako wartość, która niesie realną zmianę?
Dla mnie to przede wszystkim kwestia sprawiedliwości. Skoro kobiety stanowią połowę populacji, powinny mieć równy udział w tworzeniu wiedzy oraz projektowaniu usług i produktów – również, a może przede wszystkim, w dziedzinach, które kształtują przyszłość społeczeństw i podstawy nowoczesnych gospodarek.
Trzeba też pamiętać, że różnorodne zespoły są lepiej przygotowane do rozwiązywania złożonych problemów – są bardziej kreatywne, podejmują trafniejsze decyzje i lepiej identyfikują potencjalne błędy. Równość nie jest więc tylko wartością – jest konkretnym narzędziem zwiększającym jakość i skuteczność innowacji. W skali makro widać, że kraje bardziej innowacyjne są jednocześnie bardziej równościowe – istnieje pozytywna korelacja między European Innovation Scoreboard [1] a Gender Equality Index [2].
Na poziomie instytucjonalnym dobrym przykładem tego, jak te dwa obszary – tj. równość i jakość naukowa – mogą wspaniale się łączyć, jest Uniwersytet Gdański. To uczelnia, która w niedawno opublikowanym rankingu „Perspektyw” awansowała aż o pięć miejsc i została wyróżniona za spektakularny rozwój. Równocześnie została doceniona przez Komisję Europejską nagrodą EU Award for Gender Equality Champions za działania na rzecz równości płci – jako jedyna dotąd uczelnia z Europy Środkowo-Wschodniej. Moim zdaniem to nie jest przypadek. To intuicyjne, ale też coraz częściej potwierdzane badaniami: kiedy uczelnia czy instytut naukowy dba o równość i inkluzywność, przyciąga talenty, buduje zaangażowanie i szybciej się rozwija. Równość płci nie jest formalnością, ale realną siłą napędową zmian.
W jaki sposób różnorodność i równość płci w zespołach naukowych wpływa – z Pani perspektywy – na jakość badań i innowacyjność?
W swoim doktoracie badałam biografie zawodowe kobiet z tytułem profesora w obszarze technonauki – czyli dziedzin ścisłych, przyrodniczych, medycznych i rolniczych, w których praca laboratoryjna i nowe technologie są kluczowym elementem. Rozmawiałam z naukowczyniami, które zbudowały międzynarodowe kariery – i to, co bardzo wyraźnie się powtarzało, to uznanie różnorodności zespołu za ogromną wartość. Badaczki podkreślały, że dobre laboratorium to takie, które tworzą ludzie różnych płci, pochodzenia kulturowego i z różnymi doświadczeniami. Kiedy wszyscy wnoszą coś unikalnego – nie tylko do wyników, ale do atmosfery pracy, sposobu prowadzenia dyskusji i formowania idei – to wzmacnia poczucie wspólnoty naukowej i przekłada się na wyższą jakość badań.
Znaczenie tego podejścia rośnie w kontekście dynamicznego rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji oraz coraz szerszego wykorzystania danych na dużą skalę. Dążymy do evidence-based policy, czyli podejmowania decyzji politycznych w oparciu o wiedzę naukową – a to oznacza, że algorytmy i analizy big data mają coraz większy wpływ na rzeczywistość społeczną. W takiej sytuacji pytanie, kto stoi za danymi i kto je interpretuje, staje się kluczowe. Jeśli zespoły tworzące algorytmy są jednorodne – na przykład zdominowane przez mężczyzn o podobnym zapleczu kulturowym – łatwo o błędy systemowe i poznawcze, które trudno później zauważyć. Brak kobiet i osób z innych grup społecznych w procesie tworzenia danych sprawia, że niektóre doświadczenia stają się niewidoczne, pomijane lub błędnie interpretowane.
To nie wynika ze złej woli – po prostu nikt nie jest w stanie przewidzieć doświadczeń, których sam nie zna. Dlatego właśnie różnorodność zespołów i równość płci są niezbędne – nie tylko ze względów etycznych, ale także jako warunek tworzenia rozwiązań, które będą rzetelne, sprawiedliwe i rzeczywiście użyteczne. W tym sensie równość płci w kontekście AI i big data to inwestycja w jakość, trafność i wiarygodność danych, na których opierają się dziś kluczowe decyzje społeczne, technologiczne i polityczne.
Jaką rolę, Pani zdaniem, powinny odgrywać w promowaniu równości i wspieraniu kobiet w nauce programy takie jak Horyzont Europa?
Programy takie jak Horyzont Europa odgrywają newralgiczną rolę w promowaniu równości płci i wspieraniu kobiet w nauce, ponieważ łączą konkretne wymogi instytucjonalne z wizją zmiany systemowej. Wprowadzenie w 2021 roku obowiązku posiadania planów równości płci jako warunku formalnego uczestnictwa w programie było przełomowym krokiem, który realnie wpłynął na działania wielu instytucji.
W ubiegłym roku prowadziliśmy badania dotyczące planów równości płci w instytucjach systemu szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce. Okazało się, że większość z nich wdrożyła plany równości właśnie w odpowiedzi na ten wymóg Horyzontu Europa. To pokazuje, jak silny wpływ mogą mieć europejskie programy ramowe – nie tylko na poziomie projektów, ale także na instytucjonalne zmiany w skali krajowej. W wielu państwach członkowskich śladem Horyzontu poszły krajowe agencje finansujące badania, wprowadzając własne wymagania dotyczące działań na rzecz równości. Miejmy nadzieję, że podobnie stanie się również w Polsce.
Cieszy to, że Komisja Europejska wymaga od planów równości systematycznego zbierania danych z uwzględnieniem płci, bo to umożliwia prowadzenie polityk opartych na dowodach. To podejście – oparte na konkretach i danych – pokazuje, że równość nie jest kwestią opinii, ale realnych decyzji i mierzalnych rezultatów.
To, co szczególnie cenię w podejściu Komisji Europejskiej i programu Horyzont Europa, to odejście od myślenia w stylu „naprawiajmy kobiety” (fix the women), a skupienie się na zasadzie „naprawiajmy system” (fix the system). Zamiast próbować dopasowywać kobiety do istniejących, często wykluczających struktur, programy unijne promują tworzenie bardziej włączających, przyjaznych i sprawiedliwych środowisk pracy akademickiej i badawczej. Badania jednoznacznie pokazują, że kobiety częściej opuszczają sektor badań i innowacji nie z powodu braku kompetencji, ale przez niesprzyjający klimat. A na to nie możemy sobie pozwolić – ani z ekonomicznego, ani ze społecznego punktu widzenia.
[1] European Innovation Scoreboard (EIS) – coroczny ranking Komisji Europejskiej oparty na 32 wskaźnikach innowacyjności, który analizuje, porównuje i ocenia systemy innowacji państw członkowskich UE oraz wybranych innych krajów. Wskaźnik główny (SII) pozwala na grupowanie krajów od liderów po innowatorów wschodzących, co wspiera opracowywanie strategii i polityk zwiększających konkurencyjność innowacyjną.
[2] Gender Equality Index to corocznie publikowany przez European Institute for Gender Equality (EIGE) wskaźnik złożony, oceniający w skali od 1 do 100 poziom równości płci w UE w 6 kluczowych obszarach („praca”, „pieniądze”, „wiedza”, „czas”, „władza”, „zdrowie”), wspierający monitorowanie postępów oraz opracowanie skutecznych polityk publicznych.