Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów JavaScript - działanie strony jest mocno ograniczone.

„Równość w nauce jest warunkiem rozwoju” – rozmowa z Ambasadorką Równości prof. dr hab. Anną Rabajczyk

prof. dr hab. Anna Rabajczyk

Jest związana z Centrum Naukowo-Badawczym Ochrony Przeciwpożarowej im. Józefa Tuliszkowskiego – Państwowym Instytutem Badawczym. Absolwentka Instytutu Chemii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach (obecnie Uniwersytet Jana Kochanowskiego). Stopień doktora nauk chemicznych uzyskała w 2000 r. na Uniwersytecie Opolskim, a stopień doktora habilitowanego w obszarze inżynierii środowiska w 2011 r. na Politechnice Wrocławskiej. W 2022 r. otrzymała tytuł profesora w dziedzinie nauk inżynieryjno-technicznych. Jest ekspertką m.in. w zakresie kalkulacji śladu węglowego i wodnego oraz ekomediatorką w obszarze zrównoważonego rozwoju. Jej zainteresowania badawcze obejmują chemię środowiska, gospodarkę wodno-ściekową, nanotechnologię i biotechnologię oraz ich zastosowania w neutralizacji i usuwaniu zanieczyszczeń. Kierowała i współrealizowała liczne projekty finansowane ze środków krajowych (NCN, NCBR, NAWA, MNiSW) i zagranicznych (UE, USA). Stypendystka programów zagranicznych, członkini międzynarodowych zespołów eksperckich oraz paneli doradczych Komisji Europejskiej. Aktywnie współpracuje z ośrodkami naukowymi w Polsce i za granicą.

Pani Profesor, dlaczego równość płci w nauce i innowacjach jest dla Pani tak ważna? Czy postrzega ją Pani wyłącznie jako wymóg formalny?

Równość – i to nie tylko płci – jest w nauce i innowacjach absolutnie kluczowa. Każda osoba, niezależnie od płci, wieku, miejsca zamieszkania czy ośrodka, wnosi do badań określony potencjał i własne spojrzenie na problem. A w nauce właśnie o to chodzi: o znalezienie rozwiązań, odpowiedzi na pytania, rozwianie wątpliwości.

Weźmy choćby problem emisji zanieczyszczeń do powietrza. Można patrzeć na niego wyłącznie przez pryzmat spełnienia norm środowiskowych, ale przecież równie ważne są kwestie zdrowia, jakości powietrza, migracji zanieczyszczeń, procesów chemicznych i fizycznych zachodzących w środowisku. Jeśli problem rozwiązuje jedna osoba lub jednorodny zespół, rozwiązanie będzie jednokierunkowe.

Dlatego różnorodność jest naszym największym atutem i gwarancją rozwoju nauki. I tak – uważam, że równość musi być wymogiem formalnym, dopóki nie stanie się oczywistością. Dokładnie tak samo, jak oczywiste jest dziś to, że bez nauki nie ma innowacji.

Czyli formalne mechanizmy są nadal potrzebne?

Zdecydowanie tak. Dobrym przykładem są procedury anonimizacji w niektórych czasopismach naukowych – recenzent ocenia treść, a nie autora, jego płeć czy ośrodek, z którego pochodzi. To bardzo dobre rozwiązanie.

Podobne podejście przydałoby się także w ocenie wniosków grantowych. Sama doświadczyłam sytuacji jawnie dyskryminującej. Byłam kierowniczką projektu, a do współpracy zaprosiłam osoby z Politechniki Gdańskiej. W recenzji przeczytałam, że „niemożliwe jest”, aby osoba z mniejszego ośrodka była kierownikiem projektu realizowanego we współpracy z tak dużą jednostką. Recenzent zakwestionował nie mój pomysł, ale miejsce, w którym pracuję. To była czysta dyskryminacja.

Dlatego równość w nauce nie jest ideologią – to fundament uczciwej oceny i rzeczywistego rozwoju.

Jak różnorodność zespołów wpływa na jakość badań i innowacyjność?

Różnorodność jest kluczem do sukcesu. Każdy z nas wnosi inną wiedzę, doświadczenie, wyobraźnię i sposób myślenia. Gdy dajemy przestrzeń wszystkim członkom zespołu, uzyskujemy pełniejszy obraz problemu, możemy lepiej przewidzieć ryzyka i przygotować się na trudności.

Wykluczenie powoduje, że pewnych zagrożeń po prostu nie jesteśmy w stanie dostrzec. Inżynier bez wiedzy ekonomicznej może nie przewidzieć ryzyk finansowych, podobnie jak ekonomista może nie zauważyć problemów technologicznych. I tu nie chodzi o płeć – płeć nie definiuje kompetencji. Myślenie, że kobiety „nie rozumieją techniki”, a mężczyźni „nie radzą sobie z relacjami”, to stereotypy i forma dyskryminacji.

Kluczowe jest wzajemne traktowanie się z szacunkiem i dostrzeganie w sobie partnerów, a nie rywali.

Czy może Pani podać przykład projektu, w którym takie podejście przyniosło realne efekty?

Pracując nad projektem dotyczącym biorozkładu substancji ropopochodnych, zbudowaliśmy zespół oparty wyłącznie na kompetencjach. Były w nim osoby zajmujące się mikrobiologią, sorbentami, chemią środowiska, modyfikacją materiałów, procesami technologicznymi. Osoby młodsze i bardziej doświadczone, kobiety i mężczyźni, na różnych etapach kariery.

Efektem były publikacje, realizacja projektu i interesujące rozwiązania technologiczne. To najlepszy dowód na to, że dobrze dobrany, różnorodny zespół po prostu działa.

Jakie działania na rzecz równości podejmuje Pani w swojej instytucji?

W instytucie przygotowaliśmy i wdrożyliśmy Plan Równości Płci, a także polityki jakości, bezstronności i poufności oraz strategię rozwoju opartą na kompetencjach. Pełnię funkcję pełnomocnika dyrektora ds. obszaru naukowego i kieruję Działem Prac Studialnych i Projektów Naukowych.

Mój zespół składa się obecnie wyłącznie z mężczyzn i… nie stanowi to żadnej przeszkody w osiąganiu sukcesów. Kluczowa jest zasada, że każdy jest ważny. Rozmawiamy ze sobą szczerze, z szacunkiem i bez niedomówień. Mamy jasno podzielone odpowiedzialności, co sprzyja współpracy, a nie rywalizacji.

Jakie bariery w karierze naukowczyń uważa Pani za najpoważniejsze?

Jedną z największych barier jest przekonanie, że „mężczyźni wiedzą lepiej”. Tymczasem każdy z nas specjalizuje się w wąskim obszarze. Jeśli nie znam odpowiedzi na dane pytanie, to nie znaczy, że nie mam wiedzy – znaczy, że ktoś inny w zespole ją ma.

Zawsze porównuję to do budowy domu. Nie wystarczą sami murarze – potrzebni są hydraulicy, architekci, specjaliści od instalacji czy odnawialnych źródeł energii. Dopiero współpraca daje efekt. Tak samo jest w nauce.

Jaką rolę w promowaniu równości powinny odgrywać programy takie jak Horyzont Europa?

Najważniejsze są kompetencje, wiedza i realne działania. Równość „wprowadzana na siłę”, bez refleksji nad funkcjonowaniem organizacji, może prowadzić do fikcji. Nie wystarczą deklaracje i certyfikaty – potrzebne są narzędzia do realnej weryfikacji działań: liczba zgłoszeń, postępowań, reakcji na mobbing czy dyskryminację.

Bez tego równość pozostanie hasłem, a nie praktyką.

Jakie przesłanie przekazałaby Pani młodym badaczkom?

Jeśli nauka jest ich marzeniem – powinny je realizować. Warto szukać miejsc i zespołów, które dają równe szanse każdemu. Takich miejsc jest wiele, zarówno w dużych, jak i mniejszych ośrodkach.

Chciałabym też zaapelować, aby osoby doświadczające mobbingu lub dyskryminacji nie bały się zgłaszać takich sytuacji, a świadkowie – aby nie pozostawali obojętni. Dziś to ktoś inny, jutro może być to każdy z nas.

Które naukowczynie były dla Pani inspiracją?

Czerpię inspirację z różnych sytuacji, doświadczeń różnych osób, pracujących w różnych miejscach, krajach. Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że patrzyłam na Marię Skłodowską-Curie, jak z uporem i determinacją walczyła o swoje miejsce i ile dzięki temu osiągnęła.

Inspirowały mnie także, może z racji zainteresowań naukowych, gdyż jestem chemiczką i specjalizuję się w inżynierii środowiska i nanotechnologii, szkocka badaczka zajmująca się zjawiskami magnetyzmu – Mary Somerville, austriacka fizyczka jądrowa – Lise Meitner, polska badaczka pracująca w UK zajmująca się „chemią ognia” – Anna Stec, czy też Angela Belcher, pionierka w zastosowaniu nanotechnologii w biologii i medycynie. Każda z nich pokazuje, że wiedza i pasja nie mają płci.

Korzystanie ze strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, niektóre mogą być już zapisane w przeglądarce. Więcej informacji można znaleźć na stronie: polityka prywatności.