Twoja przeglądarka nie obsługuje skryptów JavaScript - działanie strony jest mocno ograniczone.

„Nie chcę tylko badać równości. Chcę, żeby stała się normą” – rozmowa z Wiktorią Morawską, Ambasadorką Równości

Wiktoria Morawska

Socjolożka i historyczka sztuki, badaczka w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Specjalizuje się w gender studies, badaniach nad nierównościami społecznymi oraz pozycją kobiet w nauce i biznesie. Jej multidyscyplinarna praca łączy socjologię płci, studia nad emocjami, psychologię społeczną oraz badania nad przywilejami strukturalnymi i mobilnością społeczną. Kierowniczka i członkini zespołów badawczych w projektach finansowanych przez NCN, MEN i Fundusze Norweskie. Ma ponad ośmioletnie doświadczenie w zarządzaniu projektami naukowymi i społecznymi. Poza działalnością badawczą angażuje się w projekty rewitalizacji przestrzeni miejskich oraz działania organizacji pozarządowych i stowarzyszeń akademickich. Laureatka nagród i stypendiów przyznanych m.in. przez Ministra Edukacji i Nauki, Sekcję Socjologii Sztuki PTS i Parlament Europejski. Prowadzi warsztaty i zajęcia edukacyjne dla młodzieży, studentów i doktorantów. Współprowadzi podcast naukowy „(Nie)widzialne”, poświęcony pracy akademickiej, badaniom naukowym i aspektom równości w akademii.

Na początek poproszę Panią o krótkie przedstawienie się i opowiedzenie, dlaczego zdecydowała się Pani wziąć udział w akcji Ambasadorki Równości.

Nazywam się Wiktoria Morawska, pracuję w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, gdzie m.in. jestem kierowniczką projektu badawczego zajmującego się badaniami nad równością płci w akademii i biznesie, w tym w ramach pracy specjalistycznej. Mój background naukowy łączy humanistykę i nauki społeczne – jestem historyczką sztuki, zajmowałam się też ekonomią, a od kilku lat głównie socjologią, zwłaszcza socjologią płci i pracy.

Temat równości płci w środowisku akademickim jest mi bardzo bliski. Nie tylko dlatego, że to obszar moich badań, ale także dlatego, że uważam, iż mówienie o równości – zarówno w dyskursie naukowym, jak i publicznym – jest naszym obowiązkiem. Równość płci to nie niszowy temat, lecz perspektywa, która powinna być obecna we wszystkich obszarach debaty akademickiej i społecznej.

Dlaczego równość płci w nauce i innowacjach jest dla Pani ważna? Czy traktuje ją Pani raczej jako formalny wymóg w projektach badawczych, czy jako wartość samą w sobie?

To zdecydowanie wartość. Równość płci jest tematem niezwykle aktualnym i dotyczy wszystkich – kobiet, mężczyzn i wszystkich osób o różnych tożsamościach płciowych. Warto pamiętać, że kiedy mówimy o równości płci, mówimy o całym spektrum doświadczeń, a nie tylko o kobietach.

Dla mnie, jako badaczki zajmującej się gender studies i nierównościami, równość nie jest dodatkiem do badań – jest ich centrum. Ale wierzę, że powinna być istotnym elementem każdej pracy naukowej, niezależnie od dziedziny. To kwestia odpowiedzialnego zarządzania uczelniami, projektami i zespołami badawczymi. Bez równości płci nie osiągniemy naukowej doskonałości – to po prostu niemożliwe.

Często o równości mówimy wyłącznie w kontekście liczb, na przykład: ile kobiet jest na danym stanowisku. To ważne, ale niewystarczające. Trzeba też pytać o to, jak wygląda środowisko pracy, jakie są mechanizmy dopasowywania ról płciowych do dyscyplin czy stanowisk. Kobiety często socjalizowane są do pracy opiekuńczej, organizacyjnej, emocjonalnej, a nie do zadań specjalistycznych. To z kolei powoduje, że wiele akademiczek i specjalistek rezygnuje z badań naukowych i przechodzi do pracy zarządczej, czy administracyjnej. To ogromna strata dla nauki.

Równość płci to więc nie tylko statystyki – to pytanie o jakość i sens pracy naukowej.

Czy w różnych dyscyplinach akademickich te doświadczenia różnią się znacząco?

Tak, bardzo. Są pewne wspólne doświadczenia, niezależne od dziedziny – np. prekaryzacja pracy czy brak zabezpieczenia socjalnego dla doktorantek. Ale każda dyscyplina ma też swoją specyfikę. Z moich badań wynika, że mniejsze ośrodki bywają trudniejsze dla kobiet, bo funkcjonują w bardziej zachowawczych strukturach. W większych uczelniach sytuacja zależy od dyscypliny – np. w socjologii czy kulturoznawstwie kobiety zdają się mieć nieco lepsze warunki, ale już w naukach ścisłych czy fizyce wciąż napotykają silniejsze bariery związane ze strukturą płciową i wieloma czynnikami środowiskowymi.

To wszystko pokazuje, że nauka ma swoje „mikrokultury”, które kształtują codzienne relacje, sposób współpracy i odczuwany komfort pracy.

Wspomniała Pani o własnych badaniach. Na czym obecnie się Pani koncentruje?

Prowadzę projekt badawczy w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN poświęcony kobietom odnoszącym sukcesy w trzech obszarach: w środowisku akademickim, w biznesie i w polityce. Interesuje mnie, jak kobiety – zarówno heteronormatywne, jak i queerowe – doświadczają sukcesu i jakie wyzwania się z tym wiążą.

Projekt jest w toku i cały czas prowadzę rekrutację do wywiadów. Zapraszam więc akademiczki, które chciałyby opowiedzieć o swoim doświadczeniu łączenia sukcesu z codziennymi wyzwaniami.

Czy może Pani wskazać konkretne przykłady tego, że działania na rzecz równości płci przynoszą realne korzyści?

To ciekawe pytanie, bo dla mnie równość to stan normatywny – coś, co powinno być oczywiste. Kiedy jej brakuje, dopiero wtedy widzimy, jak wiele tracimy.

Ale mogę podać przykład z praktyki dydaktycznej. Prowadzę warsztaty i kursy, które zawsze zaczynam od rozmowy o równości – nie tylko płci, ale szeroko rozumianej równości społecznej. Widzę, jak zmienia się atmosfera po takim wprowadzeniu: studenci i studentki stają się bardziej otwarci, uważni, zaangażowani. Zaczynają dostrzegać różnorodność perspektyw i to wpływa na jakość dyskusji.

Pozytywne efekty widać też tam, gdzie uczelnie zapewniają realne wsparcie dla młodych matek – np. utrzymanie ciągłości zatrudnienia czy zasiłki dla doktorantek. To daje ogromny komfort psychiczny i realnie zwiększa poczucie bezpieczeństwa.

Jak wygląda sytuacja w Pani instytucji?

Polska Akademia Nauk jest specyficznym środowiskiem. Mamy świetnych badaczy i badaczki, ale też problemy z finansowaniem, czy ciągłością i bezpieczeństwem zatrudnienia, szczególnie młodych osób pracujących naukowo. W naszym Instytucie działa zespół ds. równości płci – tworzą go fantastyczne osoby z ogromną wiedzą. Brakuje jednak zasobów finansowych i szerokiego wsparcia organizacyjnego.

To, czego potrzebujemy najbardziej, to większe zaangażowanie społeczności akademickiej i przestrzeń do dialogu – nie tylko ankiety, ale wspólne warsztaty, burze mózgów, spotkania. Myślę, że szansą do tego będzie kurs, który mam okazję współprowadzić z prof. Magdaleną Grabowską, prof. Dorotą Hall i mgr. Jakubem Malcem, w naszej Szkole Nauk Społecznych PAN. Kurs poświęcony jest równości płci w badaniach: krytycznym epistemologią, intersekcjonalności i równości płci w badaniach doktorskich i podoktorskich. Chcemy połączyć teorię z praktyką, pokazać, jak można integrować tę perspektywę nawet w projektach, które pozornie z równością nie mają nic wspólnego.

Czy dostrzega Pani zmiany po wprowadzeniu programu Horyzont Europa?

Tak, zdecydowanie. Wdrożenie planów równości płci na uczelniach podniosło poziom świadomości i rozpoczęło bardzo potrzebną debatę. Oczywiście, nie wszędzie idzie to równie dynamicznie – część uczelni potraktowała to z entuzjazmem, inne z rezerwą, czy nawet obawami, o których często słyszymy „w kuluarach”. Ale faktem jest, że dziś o równości płci w nauce mówi się znacznie częściej niż kilka lat temu.

To ogromny krok naprzód, choć wciąż wiele działań ma charakter deklaratywny. Teraz najważniejsze, by przełożyć te plany na konkretne, systemowe zmiany w instytucjach.

To ważna zmiana także dla badaczy, o czym uczymy m.in. w ramach wspomnianego przeze mnie kursu, który współprowadzę w IFiS PAN i Szkole Doktorskiej Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk. Ze względu na wytyczne Horyzontu Europa badacze i badaczki muszą uwzględniać w swoich projektach wątki związane z płcią, co jest ważnym krokiem na rzecz zmiany. Warto jednak pamiętać, że to wciąż jest uwikłane w różnorodne ograniczenia i wyzwania. Przykładowo w ramach Horyzontu Europa stosowana jest prawie wyłącznie binarna definicja płci, która mówi przede wszystkim o nierówności względem kobiet, a jest wiele innych tożsamości płciowych i form nierówności, które warto i należy uwzględniać w projektach badawczych, czy zarządzaniu zespołem.

Jakie przesłanie przekazałaby Pani młodym akademiczkom, które dopiero zaczynają swoją drogę naukową?

Po pierwsze – dbajcie o siebie i swoje potrzeby. W akademii łatwo wpaść w pułapkę pracy opiekuńczej, organizacyjnej, tej „niewidzialnej” pracy, którą często wykonują kobiety. Warto się zatrzymać i zapytać: czy to naprawdę moja rola?

Po drugie – nie musicie wszystkiego udźwignąć same. Akademia to system, który wymaga zmian strukturalnych, a nie tylko indywidualnej odporności. Dlatego warto się zrzeszać, działać wspólnie, wstępować do związków zawodowych, walczyć o lepsze warunki i oczekiwać od instytucji, w której pracujemy ochrony i godnych warunków pracy.

I najważniejsze – pamiętajcie, że nie musicie się dopasowywać do wzorców, które was nie reprezentują. Nauka potrzebuje waszych głosów i waszej perspektywy.

Korzystanie ze strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, niektóre mogą być już zapisane w przeglądarce. Więcej informacji można znaleźć na stronie: polityka prywatności.